Polo nadal u mechanika

Wczoraj rozmawiałem z “moim” mechanikiem samochodowym. Wyjaśnił mi dokładnie co się stało i co trzeba naprawić po “pożarze“.

Tak jak wcześniej pisałem do wymiany jest filtr powietrza oraz obudowa. Filtr (razem z obudową) został już kupiony przez mechanika na allegro. Niestety okazało się, że ludzie z allegro nie rozróżniają wersji do silników 1.4 l i 1.6 l i obudowa okazała się niepasująca. Będę musiał sam wybrać się na giełdę samochodową w niedziele i zobaczyć, czy tam uda się kupić. Poza tym do wymiany jest też kilka przewodów elektrycznych, na które spłynęła rozpuszczona ogniem obudowa filtra i potopiła je. Ogólnie tragedii nie ma, ale kilkaset złotych pewnie naprawa połknie.

Z tego co mówi mechanik, prawdopodobną przyczyną pożaru była/jest niewyregulowana instalacja gazowa. Muszę się z tym zgodzić, ponieważ ostatnio sam zauważyłem, że na CNG silnik zachowywał się trochę dziwnie. Co prawda miałem pojechać do speca od CNG do Lubonia, ale wiadomo, takie rzeczy odkłada się zawsze na koniec. Teraz mam nauczkę i wiem, że trzeba załatwiać takie sprawy od razu.

Ogień w samochodzie

Odnośnie poprzedniego wpisu, zamieszczam poniżej filmik z Youtube pokazujący jak szybko ogień potrafi opanować samochód. Co prawda auto na filmie to VW Golf Gt, ale to nie ma znaczenia.

Ogień zajął się praktycznie w tym samym miejscu co w moim Polo 6n. W “moim” przypadku bardziej poszło na filtr powietrza, ale w porę zdążyłem ugasić ogień. Całe szczęście ;)

Niech ten film będzie przestrogą dla wszystkich kierowców. Powiem wam, szczęście, że miałem gaśnicę. Po kupnie samochodu przed pewien czas jeździłem bez. Od teraz już wiem, że trzeba ją jednak mieć ze sobą.

Polo w ogniu :|

Byłem dzisiaj zawieść Polo do mechanika. Od kilku dni słyszałem chrobot w prawym kole, okazało się, że klocki hamulcowe z przodu dogorywają i potrzebna im szybka wymiana. Długo się nie zastanawiając oddałem samochód rano do znajomego mechanika i umówiłem się na odbiór po południu.

Robotę wykonał odpowiednio, wymienił klocuszki i tarczę hamulcowe przy okazji także (okazało się, że są już mocno zjechane i powykrzywiane). Porządnie wyglądają te nowe, świecą się jak kozłowe jaja :D

Wszystko było ok do pewnego momentu. Niestety nie udało mi się daleko zajechać od mechanika. Zaraz po ruszeniu samochód trochę jakby się dławił (bywało już tak na gazie) i nawet wystrzelił z rury wydechowej (też się zdarzało). Nie uznałem to za nic dziwnego, więc ruszyliśmy dalej (jechaliśmy z dziewczyną). W pewnym momencie zauważyłem, że zgasł silnik i nie mogłem już odpalić samochodu.

Zepchnęliśmy go na pobocze i po chwili spod maski zaczął wydobywać się siwy dym. Skoczyłem szybko po gaśnicę i otworzyłem maskę. Palił się filtr powietrza, płomień udało się szybko zagasić. Spalił się jednak filtr powietrza, osłona filtra, osmoliło maskę od spodu i niestety nadtopił się lakier od zewnątrz ( malowanie :| ). Prawdopodobnie spaliło się też kilka przewodów i rurek, bo widziałem tam też ogień.

Tak więc, na razie Polo w remoncie przez kilka dni, a może i tydzień. Oszczędności idą w remont samochodu, ale za to później dojadę nim na koniec świata !

Ps. Wymiana tarcz hamulcowych i klocków: 420 zł z czego 150 zł to robocizna. Dobra cena myślę.

Pozdro 600V idę spać Panie i Panowie.